Drużynowe Mistrzostwa Polski Juniorów 2017


Już w piątek dwie nasze drużyny wybierają się do Szczyrku na Drużynowe Mistrzostwa Polski Juniorów. Zespół w składzie: Krzysztof Łukasiewicz, Sebastian Gołda, Krzysztof Szczurek, Łukasz Święch, Anna Marczuk i Emilia Dyląg będzie rywalizowała w I lidze, a drużyna w składzie: Mateusz Róg, Jakub Owoc, Karol Armuła, Szymon Józefczyk, Klaudia Bar, Julia Surpeta i Emilia Pawlak w II lidze juniorów. Nasz skład uzupełniają GM Artur Jakubiec i Dominik Marczuk jako trenerzy oraz p. Justyna Dyląg jako opiekun. Trzymajmy kciuki!

Dzień 1 (22 lipca)

Runda 1: Żarski Klub Szachowy – Krakowski Klub Szachistów

Po raz drugi z rzędu rozpoczynamy ligę meczem z drużyną z Żar (w ubiegłym roku w I rundzie ekstraligi wygraliśmy 5-1). Podobieństw do ubiegłorocznego meczu było zresztą więcej – po raz kolejny walkowerem wygraliśmy mecz na szachownicy juniorki starszej. I choć to tylko jeden punkt, to taki początek sprawił, że rywale na pewno nie czuli się komfortowo…

Stosunkowo szybko stało się jasne, że mecz będzie się układał po naszej myśli. Pierwsze decydujące posunięcia nastąpiły w partii Krzyśka Szczurka na III szachownicy. Po dobrze rozegranym debiucie, nasz zawodnik pierwszy zaatakował i – jak to często bywa przy atakach na króla na różnych skrzydłach – zadecydowała krótka taktyka, która u naszego zawodnika z reguły działa bezbłędnie.

Przed bardzo trudnym zadaniem stanął debiutujący w I lidze Łukasz Święch. Choć wydawało się w pewnym momencie, że w partii ze znacznie silniejszym teoretycznie rywalem, ma za pionka całkiem dużą rekompensatę, to kilka niedokładności niestety dla Łukasza i dla nas załatwiło sprawę. Rywal skonsolidował pozycję i zmienił wynik meczu na 2-1.

Pewne zawirowania mieliśmy okazję oglądać w partiach Sebastiana Gołdy i Emilii Dyląg. Oboje zaczęli dobrze i wykorzystując biały kolor, uzyskali dość sporą przewagę po debiucie. Później była krótka chwila zawahania, ale koniec końców w obu przypadkach obrona rywali została dość zgrabnie przełamana i mecz był już dla nas wygrany.

Mecz zakończyła partia na I desce. Wypożyczony z UKS SP3 Bogatynia Krzysztof Łukasiewicz pokazał naprawdę dobre szachy. Partia toczyła się w wymiennym wariancie gambitu hetmańskiego i długo zanosiło się na spokojny remis. Lider rywali zdecydował się na komplikacje, które – mimo ciekawych i niezbyt łatwych w ocenie wariantów – i tak doprowadziły do remisu.

Słowem podsumowania. Mecz wygraliśmy i co cieszy szczególnie – obyło się bez większych nerwów. Cieszy postawa i forma naszych zawodników, ale trzeba też pamiętać, że pierwszy duży test będzie jutro. Zagramy z młodą, ale już bardzo doświadczoną i silną, drużyną UKS Czternastka Warszawa. Rywale dzisiaj nieoczekiwanie tylko zremisowali z drużyną Chrobrego Gniezno, więc jutro zapewne włożą w partie maksymalny poziom ambicji. Trzymajmy kciuki!

Runda 1: Krakowski Klub Szachistów II – AZS PŚ Gliwice

Naszej młodej drużynie przyszło w debiucie zmierzyć się z doświadczoną i silną drużyną z Gliwic. Mecz, choć nie stronił od błędów i niedociągnięć, był bardzo emocjonujący i przysporzył kibicom wielu sportowych wrażeń.

Najtrudniej miało być na szachownicach juniorów starszych, gdzie rywale mieli swoje największe „strzelby” i rzeczywiście okazało się, że zawodnicy Krakowskiego Klubu Szachistów nie mieli w swoich partiach zbyt wielu szans. Rywal Mateusza Roga wybrał popularnego „smoka”, w którym orientował się niestety lepiej i szybko doszedł do decydującego ataku. Przegrał także Kuba Owoc, który tuż po dobrze rozegranym debiucie, przeoczył szacha z odsłony (kombinacja z posunięciem Sd5), który w zasadzie ustalił wynik partii.

Pozostałe partie meczu miały zmienny przebieg i trzeba przyznać, że tym razem bogini Caissa zdecydowanie sprzyjała szachistom z Krakowa. Dość spokojnie grał Karol Armuła, który w pojedynku na III szachownicy wydawało się miał lekką tremę. Mimo „złapania” pola d5, nasz zawodnik nie kwapił się do aktywniejszej gry i ustawił – wydawałoby się – równą wieżówkę. Nieco zdezorientowany brakiem odwagi rywal pokusił się o nieco zbyt dużą aktywność i… stracił pionka. Późniejsza gra to już tylko realizacja przewagi – wygrywamy!

Prawdziwe emocje były naszym udziałem w partii Klaudii Bar. Ocena pozycji zdawała się zmieniać co kilka posunięć. Najpierw ładnie rozegrany debiut, później niepotrzebne zaproszenie rywala do silnego ataku, dość zgrabna obrona, podstawka partii i… wieczny szach. Wiadomo – pisze się łatwo, ale należy mieć świadomość, że debiutancka partia w II lidze przyniosła naszej 10-latce mnóstwo stresu. Po grze widać było, że chęci i wola walki były olbrzymie, więc uzyskany remis traktujemy jako zasłużoną nagrodę za całokształt.

Jak wielkie emocje wiążą się z grą w lidze, mieliśmy okazję zobaczyć również w partii Julii Surpety. Co prawda dość szybko zdobyła ona jakość (choć prawdę mówiąc na tej podstawce rywalki można było uzyskać nieco więcej), ale uciekając przed wiecznym szachem Julia musiała uciec hetmanem na „martwą” część szachownicy i partia się wyrównała. Na szczęście rywalka dość szybko nie wytrzymała presji i podstawiła figurę. Później było już „z górki”. Nasza zawodniczka ładnie powiększała przewagę i sprawnie ustawiła siatkę matową.

Nerwowy pojedynek obserwowaliśmy również na 6 szachownicy. Tuż po nieźle rozegranym debiucie, Emilia Pawlak wpadła w dość duże tarapaty. Ambitna obrona pozwoliła jej przechylić losy partii na swoją stronę, ale zbyt pochopne zagranie f3+ ponownie odwróciło ocenę pozycji. I kiedy nasza zawodniczka znów wyrównała, rywalka podstawiła mata w 2 posunięciach. I to chyba była decydująca podstawka w meczu. Emilia oczywiście wykorzystała prezent i mecz zakończył się wynikiem 3.5-2.5.

Jutro czeka nas mecz z rozstawioną z numerem 7 Miedzią Legnica. Ponownie przed najtrudniejszym zadaniem staną Mateusz i Kuba, ale i pozostali nasi gracze nie będą mieli przed sobą łatwego zadania. Trzymamy kciuki i liczymy na ambitną walkę. Wiadomo – niespodzianki nie zdarzają się co runda, ale nigdy nie wiadomo. Na wszelki wypadek trzymajmy mocno kciuki!

Dzień 2 (23 lipca)

Runda 2: Krakowski Klub Szachistów – UKS Czternastka Warszawa

Trochę obawialiśmy się meczu z młodą ekipą z Warszawy. Zespół kierowany przez p. Kądziołkę ma w swoim składzie kilku medalistów MPJ i przynajmniej na papierze prezentował się groźnie.

Po solidnej grze w debiucie, w trzeciej godzinie gry na szachownicach zaczęły pojawiać się pierwsze szanse. W mniej więcej równej pozycji Emilia Dyląg otrzymała szansę na zastosowanie „małej taktyki”. Po błędnym 18. Gc4 rywalki, nasza juniorka młodsza szybko zobaczyła 18… f4! i dalszych 20 ruchów było w zasadzie formalnością – prowadzimy 1-0.

Nieco lepiej strukturę indyjską rozegrał na 2 szachownicy Sebastian Gołda. Rywal, szukając inicjatywy na skrzydle hetmańskim, znacząco osłabił pozycję i zawodnik KKSz dość gładko doszedł do prostej wygranej. Zatem jest 2-0, a na pozostałych szachownicach nasi zawodnicy stoją przynajmniej dobrze…

Na lidera rywali trafił świetnie dysponowany Krzysztof Szczurek. Po debiucie miał małą przewagę, a szukający kontry rywal wpadł na małą taktykę i Krzysiek przechodzi do końcówki z pionkiem więcej. Końcówka jest technicznie wygrana, co udowodnić było tym łatwiej, że przeciwnik zmagał się z dużym niedoczasem. Tuż przed kontrolą Krzysiek zadaje ostateczny cios i prowadzimy 3-0.

O tym, że mecz jest już wygrany, wiemy od jakiegoś czasu, a dokładniej od ładnej dla oka kombinacji Anny Marczuk. Nie taki łatwy do zobaczenia przy szachownicy ruch 14. Sc:b5 dał naszej szachistce pionka przewagi, który co prawda realizował się dość długo, ale bez zbędnego ryzyka i co najważniejsze – skutecznie. Jest już 4-0!

Bardzo miło ogląda się grę Krzyśka Łukasiewicza. Z jego partii bije duże zrozumienie granych pozycji, a styl gry wydaje się być idealny dla gracza na I szachownicy. Cała drużyna od początku miała poczucie, że na pierwszej desce będzie OK i było… Po spokojnie rozegranej partii, rywal nie dostał nawet małej szansy na wykazanie się i tuż po kontroli partia zakończyła się remisem. Mamy więc 4.5-0.5.

Największy, choć cichy bohater tego meczu, grał na czwartej szachownicy. Łukasz Święch zmierzył się z wielokrotnym medalistą MPJ Tymonem Czernkiem i trzeba przyznać, że różnicy poziomów na szachownicy nie było widać. Po dość niestandardowo rozegranym debiucie, nasz zawodnik dostał pewną przewagę, której coraz śmielej grający rywal nie mógł zneutralizować. Jako, że przeciwnik „musiał” wygrać, Łukasz grał dość zachowawczo zachowując cały czas niewielką przewagę. W pewnym momencie przeciwnik „poszedł na całość”, ale wszystko było pod kontrolą i ostatecznie partia zakończyła się remisem. Wygrywamy zatem w stosunku 5-1 i niecierpliwie oczekujemy na mecz derbowy z Wisłą.

Na zakończenie rzut oka na tabelę. Po dwóch rundach prowadzi niezwykle silny zespół z Czarnej, który w bardzo zdecydowany sposób odprawił dwóch pierwszych rywali. Komplet punktów mamy jeszcze my, ale trzeba przyznać, że najgroźniejsze mecze jeszcze przed oboma ekipami. Zespoły z Małopolski radzą sobie ze zmiennym szczęściem. UKS Hetman Koronny Trzebinia dzisiaj zdecydowanie wygrał z UKS Koroną Gdańsk i ma 2 pkt. meczowe. TS Wisła zremisowała i na razie ma 1 punkt na koncie.

Runda 2: Miedź Legnica – Krakowski Klub Szachistów II

Mecz z Miedzią Legnica miał być dla naszej młodzieży ciężkim sprawdzianem i rzeczywiście przewidywania się sprawdziły. Mecz przegraliśmy 4.5-1.5, ale trzeba przyznać, że można było zauważyć sporo plusów.

Dość długo z rutynowanym rywalem trzymał się Mateusz Róg. I choć nieuniknione nastąpiło, to nie możemy mieć do Mateusza pretensji. Bardzo ciekawie toczyła się partia Kuby Owoca. Choć dość nieostrożną grą stracił on po debiucie pionka, to później ładnie się ustawił i w efekcie udało mu się zdobyć figurę. Niestety o dalszej części partii Jakub pewnie szybko będzie chciał zapomnieć. Emocje i bliskość wygranej spowodowały kilka błędów i w efekcie partię trzeba było poddać.

Bardzo dobrą partię rozegrał Karol Armuła. Karol – mimo małego zaskoczenia w debiucie – poradził sobie z pozycją całkiem dobrze. Mimo niejasnej pozycji, znajdował dobre plany i ostatecznie w nieco lepszej pozycji zdecydował się na zakończenie partii remisem. Dość dobrze radziła sobie Klaudia Bar, ale niestety w końcówce zabrakło trochę wiedzy i ostatecznie to pionki przeciwnika były szybsze…

Niewiele miała do powiedzenia tym razem Julia Surpeta. Już po debiucie rywalka stała lepiej i niestety nie chciała dać naszej zawodniczce żadnej szansy… Kolejny cud nastąpił w partii Emilii Pawlak. Aż ciężko zrozumieć, jak to się dzieje, ale w sobie znany sposób Emilia czeka na słabszy moment rywalki i… rzuca na nią urok. Tak było wczoraj, nie inaczej było dzisiaj. Słowem – juniorka KKSz ma już 2 pkt i liczymy, że zaklęcie będzie działało w kolejnych pojedynkach 🙂

W tabeli jeszcze nic nie wynika. Warto jedynie zauważyć, że dwa zwycięstwa mają nasi krajanie – zespół MAT Myślenice. Zwycięstwo i remis na koncie ma zespół MKS MOS Wieliczka. Zapowiada się, że obie ekipy z Małopolski będą walczyły o awans do I ligi!

Dzień 3 (24 lipca)

Runda 3: TS Wisła Kraków – Krakowski Klub Szachistów

Mecze derbowe rządzą się własnymi prawami, więc mimo posiadania teoretycznie lepszego składu, do pojedynku z Wisłą przystąpiliśmy bardzo skoncentrowani. Pojedynek na przygotowania debiutowe nie przyniósł rozstrzygnięcia (można go ocenić jako remis ze wskazaniem na nas, gdyż dość sprytnie Emilia wymusiła na rywalce grę obrony Caro-Cann).

Losy meczu rozstrzygnęły się w zasadzie w ciągu 10 minut. Po ok. 2h gry znów zaczęło się od partii Krzyśka Szczurka. Rywal po dobrze rozegranym debiucie nieostrożnie ruszył się hetmanem na e3 i po chwili był już bez figury. Później partia szła już jak po sznurku i prowadziliśmy 1-0. Mniej więcej w tym samym czasie na czwartej szachownicy figurę pod biciem zostawił Mikołaj Krupiński. Łukasz Święch szybko to wykorzystał i chwilę później było już 2-0. Kiedy juniorzy młodsi wykonywali decydujące posunięcia, figurę zyskała także Emilia Dyląg. Tutaj realizacja przewagi musiała trwać nieco dłużej (na szachownicy była końcówka lekkofigurowa), ale było już jasne – nasi juniorzy młodsi zdobywają komplet punktów!

Kiedy na szachownicach męskich ocena pozycji krążyła wokół równości, silny atak na skrzydle hetmańskim zyskała Ania Marczuk. Dość szybko stanęła ona na pograniczu wygranej, ale niestety rosnący niedoczas zaowocował kilkoma wymianami, po których trzeba było podpisać remis. Krzysiek i Sebastian mogli już grać spokojniej. Krzysiek Łukasiewicz chyba nieco się zdekoncentrował w dużo lepszej końcówce, ale dostał jeszcze jedną szansę, którą już pewnie wykorzystał. Niestety wróciła niedoczasowa choroba Sebastiana Gołdy, który „usnął” w debiucie i bardzo szybko grał pod dużą presją czasową. Równa pozycja szybko stała się w zasadzie przegraną, ale na szczęście naszego rywala, Bartek Warchoł również zaczął mieć kłopoty z zegarem i w efekcie podstawił wiecznego szacha.

Mecz kończy się zatem wynikiem 5-1 i umacniamy się w czołówce. Nie ma jednak co świętować. Jutro czekają nas kolejne derby, a zawodnicy z Trzebini pewnie łatwo nie oddadzą pola. Jako ciekawostkę przed tym meczem możemy podać, że spotykają się dwie zdecydowanie najsilniejsze juniorskie drużyny z Małopolski. Podopieczni p. Janusza Szczęśniaka – jako jedyny reprezentant z naszego województwa – mają na koncie medal DMP (brąz), a my jesteśmy rekordzistą, jeśli chodzi o liczbę lat spędzonych w ekstralidze. Będzie się działo!

Runda 3: Krakowski Klub Szachistów II – Pszczyńskie Stowarzyszenie Szachowe

Mecz ze śląską drużyną zupełnie się nam nie udał. Szybko przegrał Jakub, od debiutu było jasne, że nie będzie łatwo w partii Klaudii i Julii. Ku naszemu niezadowoleniu, tym razem bogini Caissa zupełnie o nas zapomniała. Do pewnego momentu świetnie stała Emilia Pawlak, dobrze radził sobie Karol Armuła, a na pierwszej szachownicy mocno utytułowanego rywala nastraszył Mateusz Róg. Niestety los obszedł się z nami okrutnie i w każdym przypadku wydarzyło się coś, co zaowocowało zwycięstwem rywali. Zatem przegrywamy bardzo wysoko, w stosunku 0-6 i cóż… trzeba szybko się otrząsnąć, głowy do góry i teraz już musi być lepiej!

Runda 4: KKSz Urania Krosno – Krakowski Klub Szachistów II

Ciężko się gra po „liczeniu do sześciu”. Trzeba mieć duże samozaparcie, a przede wszystkim wiarę w przełamanie złej passy. No i nasi zawodnicy takie cechy mają! Mecz z solidną drużyną z Krosna dość szybko ułożył się po naszej myśli. W końcu wygrał bardzo dobrze grający Mateusz Róg. Choć przeciwnik był mocny, to jednak nasz lider stosunkowo szybko złapał jednego pionka, później drugiego i bez większych problemów doprowadził partię do szczęśliwego zakończenia. Pierwszy punkt w zdobył również Jakub Owoc. Może dzięki tej zdobyczy Kuba wyłączy zdenerwowanie, włączy wyższy bieg i pokaże, że nie przez przypadek od dłuższego czasu mocno walczy o awans do pierwszej drużyny.

Bardzo udany pojedynek zagrała Klaudia Bar, która co prawda trochę sprawdzała wierność swoich fanów sposobem realizacji figury przewagi, ale wciągając rywala w siatkę matową (i to taką!) zdecydowanie zaimponowała! Kolejny punkt zdobyła Julia Surpeta, która pokazała, że przy stanie 3-0 i trwających dwóch zapewne przegranych partiach, nawet końcówka z różnopolakami może być emocjonująca 🙂 Najważniejszy jest jednak punkt – prowadzimy 4-0 i mecz jest już wygrany. Ostatecznie remis udało się jeszcze wywalczyć Emilii i wynik meczu na protokole brzmi 4.5-1.5!

Na tę chwilę mamy 4 punkty meczowe i plasujemy się nad „kreską”. Oby kolejne rundy były równie udane!

Dzień 4

Runda 4: UKS Hetman Koronny Trzebinia – Krakowski Klub Szachistów

Derby Małopolski z drużyną z Trzebini zapowiadały się bardzo ciekawie. Już na poziomie ustalenia składów zostaliśmy nieco zaskoczeni. Do składu rywali wskoczyła Weronika Zabrzańska i jak się okazało była to dobra decyzja trenera naszych rywali. Choć Łukasz Święch dobrze rozegrał debiut i miał szanse na naprawdę przyjemną grę, to kiepsko zareagował na 14. h3 i miast bić na g3 i f3, zdecydował się na 14. … Gh5 i po kilku ruchach gładko przegrał. Taki niestety urok debiutanta i na dobrą sprawę ciężko mieć do Łukasza pretensje, że nie co partię gra na mistrzowskim poziomie.

Kiedy pozycja na 4 szachownicy się pogarszała, w swoje ręce los wzięli niezawodni w tegorocznej lidze Emilia Dyląg i Krzysiek Szczurek. Emilia dość gładko wykorzystała brak planu gry przeciwniczki i zdecydowanym atakiem na pozycję białego króla zdobyła materiał i w konsekwencji dość lekko wygrała partię. U Krzyśka natomiast dość długo zawodnicy przestawiali bierki w oczekiwaniu aż się coś wydarzy. Kiedy w końcu nasz zawodnik otworzył linię d, rywal nie doliczył forsownego wariantu i sprawy potoczyły się bardzo szybko.

Na blankiecie wynik brzmiał 2-1, a pozostałe partie zaczęły wchodzić w decydującą fazę. Od debiutu solidną pozycję dostał Krzysiek Łukasiewicz i dzięki kolejnym wymianom doprowadził do bezpiecznej końcówki. W niej rywal chciał nieco zaostrzyć, ale nadziewając się na nieoczekiwany plan naszego zawodnika, zdecydował się na remis – przyjęty.

Strasznie męczył się Sebastian Gołda. Można wręcz powiedzieć, że najstraszniejsze koszmary wróciły. W normalnej pozycji zaczął on dumać, dumać i… dorobił się bardzo przeciętnej pozycji oraz ogromnego niedoczasu. Na szczęście tym razem trafił na bardzo nieogranego rywala, który mając w garści wszystko, zaczął wyprowadzać Sebka z opałów. Kiedy zawodnicy doszli do kontroli czasu, wszystko było już jasne. Historia tym razem skończyła się dobrze, ale nie tylko kibice nie chcieliby tego jeszcze kiedyś przeżywać.

Gdy juniorzy starsi kończyli swoje pojedynki, rozstrzygały się też losy w partii Ani Marczuk. Po niezbyt udanym ataku na skrzydle hetmańskim Weroniki Łęczek, nasza zawodniczka zdobyła pionka i wyrównała czas na zegarze. W obustronnym niedoczasie nie brakowało niedokładności, ale szczęśliwie dla nas Weronika przeoczyła 34. e5, po którym wszystko już było jasne.

Podsumowując, mecz kończymy kolejnym, czwartym zwycięstwem. Wynik brzmi 4.5-1.5, ale trzeba przyznać, że jak przystało na mecz derbowy, emocji nie brakowało…

Runda 5: Krakowski Klub Szachistów II – UMKS na Pięterku Poznań

Kolejny wielce emocjonujący mecz zagrała nasza druga drużyna. Na szachownicach widzieliśmy ogień i pełne zaangażowanie i choć nie brakło mniejszych i większych pomyłek, to wywalczyliśmy cenny remis. Największy optymizm budzi postawa juniorów starszych. Panowie, po bardzo ciężkim starcie, złapali wiatr w żagle i w komplecie zapunktowali. Brawo Mateusz Róg, brawo Jakub Owoc!

Tym razem nie powalczyli nasi juniorzy młodsi. Karol Armuła przeżywa kryzys i chyba potrzebuje jakiegoś punktu, by odmienić styl rozgrywanych partii. Nie pograła także Klaudia Bar, ale w jej przypadku to się musi zdarzać. Nie dość, że należy do najmłodszych zawodników w lidze, to jeszcze musi zmagać się z chłopakami. I na razie wychodzi jej to w sumie dobrze!

Kolejną emocjonującą, ale wymykającą się wszelkim ocenom partię, zagrała Julia Surpeta, która w końcówce sprytnie wyczekała przeciwniczkę. Mimo dość długiej partii nie udało się podtrzymać dobrej passy Emilii Pawlak.

Podsumowując, naprawdę jest nieźle! Nasza młodzież radzi sobie z presją gry w rozgrywkach drużynowych i dość regularnie ciuła punkty meczowe. Oby tak do końca zawodów, a może staniemy się świadkami naprawdę dużej niespodzianki!

Dzień 5

UKS Pionier Jastrzębie – Krakowski Klub Szachistów

Dzisiaj potwierdziło się dobitnie, że emocje związane z rozgrywkami drużynowymi są o niebo większe, niż w turnieju indywidualnym. Szachy, podobnie jak wiele innych dyscyplin (np. żużel), z gruntu są stworzone do rywalizacji indywidualnej. Rozgrywki drużynowe są jakby na dodatek, chyba głównie po to, by kluby miały sens istnienia. Z drugiej jednak strony emocje, jakie wywołuje liga, nie są łatwe do opisania, a wiele – wydawałoby się naturalnych sytuacji w turniejach indywidualnych – tutaj ma zupełnie inny wymiar. Ale do rzeczy…

Dziś zacznijmy do końca. Czwarta godzina gry, na deskach jest 1-1 i w pozostałych czterech partiach mamy obustronne niedoczasy. Niestety słabo stoi Ania Marczuk, która jakoś nie może rozpocząć planowanego ataku. Sebastian Gołda, na polecenie trenera, odrzuca w dobrej pozycji remis i zaczyna mieszać. Mieszać musi, bo Łukasz Święch ma kompletny „wór”, a Emilia, mając na zegarze ledwo ponad dwie minuty, przeoczyła w poniżej pozycji efektowne 28. Gf6! Trzeba jednak przyznać, że o ile sam ruch Gf6 liczyłby prawie każdy, to ripostę po 28…gf6 w dużym niedoczasie wcale nie tak łatwo dostrzec (wygrywa 29. Hf5!)

  Trzeba szukać punktów na pozostałych deskach. Szczęście dopisuje Ani, której rywalka chyba nieco się wystraszyła i powtarza posunięcia. Jest 1.5-1.5 i zerkamy, co się dzieje u Emilii.

Ona, w pozycji na diagramie powyżej, sprytnie dwoi wieże grając 30. Wgd5!, a  rywalka – także mająca niewiele czasu na zegarze, nie dolicza wariantu i bierze zatrutą wieżę na 30… Sd5? i po 31. Hf3 dość forsownie okazuje się, dlaczego zbita wieża była nietykalna. Prowadzimy 2.5-1.5 i zaczynamy myśleć „będzie dobrze”, ale czy będzie? Sebastian ku naszej rozpaczy podstawia partię w 40, kontrolnym posunięciu i już zniechęceni patrzymy, co się dzieje u Łukasza.

A Łukasz daje szacha rozpaczy 40. Sf7, rywalka źle odchodzi 40… Kh7 (wystarczyło zbić skoczka i było po partii) i teraz idzie drugie poświęcenie 41, Gg6! Kg6 42. Wc6 i partia jest wygrana! Wygrana, o ile po 42. …Kh5 Łukasz widzi mata… Widzi! Następuje forsowne 43. Hf3+ Kh4 44. Hg3+ Kh5 45. Hh3+ Gh4 46. Hf3x, prowadzimy 3.5-1.5 i już spokojnie możemy wrócić do partii Sebastiana, który sobie tylko znanym  sposobem remisuje przegraną końcówkę…

A co było wcześniej? Trzeba przyznać, że cały mecz od początku układał się dla nas przeciętnie. Bardzo kiepsko wystartował Łukasz, który w zasadzie po kilkunastu ruchach miał pozycję do poddania. Na innych szachownicach było dość równo, ale czuć było, że ten dzień może należeć do zawodników z Jastrzębia Zdroju. Po udanie rozegranych debiutach szybko w kłopoty wpadli obaj Krzyśkowie. Krzysztof Łukasiewicz wykonał jeden fałszywy ruch i utytułowany Paweł Teclaf dał sobie radę. Krzysztof Szczurek trochę zbyt lekko zagrał c6 i również wpadł w niemałe kłopoty. Rywal jednak nie kwapił się do naciskania słabości i Krzysiek powolutku wychodził na prostą. Rzecz rozstrzygnęła się tuż przed kontrolą. Wciąż w dobrej pozycji, Jakub Gazik nie poradził sobie w niedoczasie i sprytnie zastawiona pułapka zadziałała. Poszło Wb2 i rywal zdał sobie sprawę, że dalszą część partii można grać tylko bez hetmana. Po trzech godzinach gry było więc 1-1 i wówczas na dobre się zaczęło, ale o tym już pisaliśmy…

Turniej właśnie minął półmetek. Z kompletem punktów drużyna Krakowskiego Klubu Szachistów obejmuje samodzielne prowadzenie (dzisiaj nieoczekiwania Trzebinia remisuje z Czarną). Druga jest LKSz GCKiP Czarna ze stratą jednego punktu, a na trzeciej pozycji UKS Pionier Jastrzębie mający 6 pkt meczowych.

Runda 6: UKS TS Zieloni Zielonka – Krakowski Klub Szachistów II

Bardzo trudny pojedynek mieli przed sobą zawodnicy drużyny rezerwowej. Rywale nie mieli żadnych słabszych desek, a dodatkowo słabsza partia przytrafiła się świetnie do tej pory  grającemu Mateuszowi Rogowi. Ostatecznie udało się nam uzbierać 1.5 pkt, a na ten wynik złożył się remis Jakuba Owoca oraz zwycięstwo Klaudii Bar. Już po południu czeka nas znacznie ważniejszy mecz – spotykamy się z Gambitem Przeworsk i trzeba liczyć na to, że role się odwrócą. Rywale są w zasięgu, a na dodatek grają w 5-osobowym składzie, więc pojedynek rozpoczniemy od stanu 1-0. I oby to prowadzenie udało się dotrzymać do końca.

Runda 7: KSz Gambit Przeworsk – Krakowski Klub Szachistów II

Mówiąc najkrócej, jak to jest możliwe, ten mecz nie udał się nam bardzo. Błyskawicznie przegrał Jakub Owoc, którego szybkość wykonywania kolejnych ruchów może tłumaczyć tylko nieodparta chęć zobaczenia wszystkich bramek w meczu el. LM pomiędzy Legią Warszawa i Astaną. Dość gładko przegrał również Mateusz Róg i w świetle coraz słabszej pozycji Emilii Pawlak było jasne, że uratowanie meczu będzie chyba niemożliwe. Starał się Karol Armuła, który w końcu przełamał złą passę i po ciekawej partii zremisował. Jednakże było już po meczu i przegrana Julii Surpety tylko ustaliła wynik na 1.5-4.5. Wypada mieć tylko nadzieję, że po dwóch środowych porażkach duch w drużynie nie zgaśnie i w czwartek wrócimy na miejsce gwarantujące utrzymanie.

Dzień 6

Runda 6: Krakowski Klub Szachistów – UKS Korona Gdańsk

Pojedynek z zawsze groźną Koroną miał dość spokojny przebieg. Liczyliśmy na moc szachownic kobiecych, więc gdy stosunkowo szybko zneutralizowaliśmy lidera zespołu gości, który w równej końcówce wieżowej zaproponował remis (przyjęty), zdawało się, że będzie dobrze. W swoim stylu przed kontrolą wygrał Krzysiek Szczurek, który w wyrównanej pozycji zagrał nieoczekiwane Sef6. Rywal już w niedoczasie nie zareagował właściwie i mimo kilku potknięć w realizacji, Krzysiek stosunkowo łatwo zdobył punkt. Kolejny punkt zapewniła nam Emilia Dyląg, która po spokojnej i pewnej grze, w nieco lepszej pozycji wyczekała rywalkę i momentalnie wykorzystała jej błąd.

Tuż po kontroli remis podpisuje też Łukasz Święch, który po bardzo dojrzałej partii przechodzi do równej końcówki. Wydaje się, że ten remis załatwia sprawę zwycięstwa meczowego, gdyż na pozostałych szachownicach gramy z remisem „for”. Ostatecznie, po ciekawym pojedynku, Sebastian Gołda nie znalazł drogi do wygranej (pewnie dlatego, że pozycja nieoczekiwanie była remisowa), a Ania Marczuk bardzo długo realizowała przewagę w końcówce hetmańskiej. Najważniejsze, że realizacja przewagi była skuteczna i ostatecznie mecz kończymy wynikiem 4.5-1.5.

Po sześciu rundach powoli klaruje się sytuacja w tabeli. Nasz zespół umacnia się na prowadzeniu. Mamy 12 pkt. meczowych i już o dwa wyprzedzamy klub z Czarnej, który dzisiaj zanotował kolejny remis. Za tymi dwoma zespołami jest już duża luka. Po 7 pkt. mają UKS Pionier Jastrzębie i UKS Czternastka Warszawa, ale ciężko się spodziewać, by te drużyny zdołały jeszcze włączyć się do walki o awans. Szykuje się też zacięta walka o utrzymanie. Z punktu widzenia naszego regionu walka bardzo interesująca. Po dzisiejszych porażkach coraz ciemniejsze chmury wiszą nad drużynami Wisły i Trzebini. Jeśli w trybie natychmiastowym nie zaczną one zdobywać punktów, to może się okazać, że w przyszłym roku nie będzie w I lidze reprezentanta Małopolski.

Runda 8: AZS Politechnika Poznańska – Krakowski Klub Szachistów II

Spotkanie z kategorii bardzo trudnych gatunkowo, miała przed sobą nasza drużyna rezerwowa. I trzeba przyznać, że spisała się znakomicie. Dobry wynik uzyskał Karol Armuła, który już chyba zapomniał o czterech porażkach z rzędu. Tym razem zneutralizował on lidera rywali i dał nam nadzieję na dobry wynik meczowy. Ponownie wygrała Klaudia Bar, która trochę nieoczekiwanie zaatakowała bardziej zdecydowanie i ku zaskoczeniu rywala, doprowadziła piona do linii przemiany. Na drogę pewnej i dobrej gry wrócił Kuba Owoc, który w zasadzie bez większych problemów przeszedł przez całą partię i w dużym niedoczasie rywalki, zmusił ją do popełnienia decydujących błędów.

Na protokole meczowym był już wynik 2.5-0.5, ale na deskach czekały już kolejne zdobycze. Trochę egzotycznie, wbrew zasadzie Capablanki, ale skutecznie przewagę pionka w końcówce z jednobarwnymi gońcami zrealizowała Emilia Pawlak. Do tego doszły dwa remisy Mateusza Roga i Julii Surpety. Remisy tym cenniejsze, że wywalczone po naprawdę dobrych partiach.

Mecz kończy się wynikiem 4.5-1.5 dla nas i dał nam dużą nadzieję w to, że walka o utrzymanie ma niemałe szanse powodzenia. Do końca turnieju pozostały jeszcze trzy rundy, a my musimy zdobyć jeszcze trzy punkty meczowe. To jest możliwe – co więcej – to spokojnie jest w naszym zasięgu!

Dzień 7

Runda 7: LKS Chrobry Gniezno – Krakowski Klub Szachistów

Mecz z beniaminkiem z Wielkopolski dość szybko ułożył się dla nas korzystnie. Najpierw zdecydowanym atakiem w centrum decydującą przewagę zdobyła Emilia Dyląg, a chwilę później Krzysiek Szczurek zneutralizował pozycyjną ofiarę jakości w wykonaniu rywala. Jeszcze przed niedoczasem decydujące Se6 zdążył wykonać Łukasz Święch, ale pozostałe pozycje wydawały się być coraz mniej obiecujące.

Trudną ciężkofigurową końcówkę rozgrywał Krzysztof Łukasiewicz, pierwsze rysy na solidnej pozycji zaczęliśmy widzieć w partii Ani Marczuk, a partia Sebastiana Gołdy była wielką niewiadomą, gdyż w obustronnym niedoczasie skomplikowana pozycja dawała duże szanse na przypadkowy wynik. Kiedy w partii Sebastiana zrobiło się źle, niestety „wysypała się” również Ania i było już naprawdę ciepło. Choć Krzyśkowi udało się dojść do dającej nadzieję na remis wieżówki, to nerwy wciąż były ogromne. Na szczęście dla nas ponownie zaskoczył Sebek. Rywal nieco mniej się orientował w komplikacjach i grając na doliczonym czasie podstawił mata. Było więc już 4-0, więc porażka Ani miała już inny wymiar i spokojnie oglądaliśmy końcówkę na pierwszej szachownicy. Gracze przeszli do niezwykle ciekawej pionkówki, która skończyła się dość nieoczekiwanym motywem patowym w wykonaniu naszego zawodnika.

Mecz kończy się wynikiem 4.5-1.5 i najważniejszy cel naszego wyjazdu został osiągnięty przed czasem. Po rocznej banicji drużyna Krakowskiego Klubu Szachistów wraca do ekstraligi! Po siedmiu rundach prowadzimy z kompletem 14 punktów, LKS CKiP Czarna ma 12 pkt, a UKS Pionier Jastrzębie i UKS Czternastka Warszawa po 9 pkt. Pozostałe dwie rundy będziemy śledzić z mniejszymi emocjami, choć wciąż jest kilka ciekawych wyzwań. Po pierwsze musimy powalczyć o wygranie zawodów, a zadecyduje o tym zapewne ostatni mecz z Czarną. Po drugie trójka naszych zawodników (Sebastian, Krzysiek i Emilia) walczy o wygranie szachownic i zaklepanie tytułów kandydackich. Miłośników lokalnych szachów z pewnością interesować będzie walka o utrzymanie. Po dzisiejszych porażkach obie drużyny z Małopolski stoją przed niezwykle trudnym zadaniem. Zawodnicy TS Wisła mają już tylko matematyczne szanse, a UKS Hetman Koronny Trzebinia potrzebuje min. trzech (a może kompletu czterech) punktów meczowych.

Runda 9: Krakowski Klub Szachistów II – RzKSz Rzeszów

Ciężko obiektywnie pisać o meczu, który rozpalił nasze emocje do czerwoności. Nasze rezerwy są w sytuacji, gdzie każdy punkt meczowy jest na wagę złota, a rywale – mimo wysokiego numeru startowego – byli jak najbardziej do ogrania. Zaczęło się świetnie. Prawie natychmiast wygrała Julia Surpeta, a po pół godzinie gry okazało się, że figurę więcej ma Klaudia Bar. Co więcej fantastyczną pozycję miała Emilia Pawlak, a bardzo solidne pozycje ustawili Mateusz Róg i Karol Armuła.

Całe nieszczęście rozpoczęło się chyba z decyzją o remisie na szachownicy szóstej. Choć Emilia nie miała łatwej wygranej, to pozycja rywalki gwarantowała grę z remisem „for”. Szkoda tej połóweczki, a najbardziej chyba szkoda tego, że po tak dobrze rozegranej strategicznie partii, Emilia nie posmakowała zwycięstwa z wyżej notowaną rywalką.

Choć Jakub Owoc z posunięcia na posunięcie stał gorzej, to wydawało się, że tego meczu nie możemy przegrać. Karol bardzo fajnie zajął wolną linię, a kolejne wymiany nie zmieniały oceny pozycji – stał remis z pozycji siły. Niestety po przejściu do lekkofigurówki nasz zawodnik chyba przecenił możliwości rywala i w zasadzie bez walki puścił jego atak rozpaczy. Ostatnią szansą była partia naszego lidera. Niestety w dobrej pozycji Mateusz Róg podstawił pionka i choć posiadania pewnych szans (chyba jednak iluzorycznych) w obustronnym ogromnym niedoczasie przegrał partię. Mimo takich wyników całą trójkę Panów trzeba pochwalić za postawiony opór i… trochę rozgrzeszyć – rywale byli rankingowo o klasę lepsi.

Mecz zakończył się więc wynikiem 2.5-3.5 i na dwie rundy przed końcem zostaliśmy zepchnięci na spadkową lokatę. Szanse na ratunek jeszcze są, ale już nie ma miejsca na pomyłki. Jutro musimy wygrać (najlepiej wysoko) i szukać punktów w mecz ostatniej rundy. Los się do nas uśmiechnął i w końcu dostaliśmy drużynę z niższym od nas numerem startowym. Oczywiście bycie teoretycznym faworytem niczego nie rozstrzyga, musimy zagrać dobry mecz i na to właśnie liczymy!

Co ciekawe po 9 rundach na czele tabeli znajdują się dwie drużyny z naszego regionu. Prowadzi MAT Myślenice, który na lidze prowadzi nasz kolega klubowy Marcin Chmiel (gratulujemy i trzymamy kciuki!), a drugą pozycję zajmuje MKS MOS Wieliczka. Jutro szykuje się mecz na szczycie!

Dzień 8

Runda 8: UKS Ognisko Rydułtowy – Krakowski Klub Szachistów

Dość spokojny przebieg miał mecz z walczącą o utrzymanie drużyną ze Śląska. Trudniejszy moment był tylko jeden, gry na pierwszej szachownicy Krzysztof Łukasiewicz podstawił motyw na f7. Jak się jednak okazało, na tej i na innych szachownicach nasi zawodnicy nie tylko grali solidnie, ale również bogini Caissa im sprzyjała.

W każdym bądź razie już w debiucie mógł wygrać Sebastian Gołda (ostatecznie ta partia trwała bardzo długo i zakończyła mecz), a Krzysiek Szczurek, Łukasz Święch i Emilia Dyląg uzyskane w początkowej fazie przewagi dość bezproblemowo zrealizowali. W grze środkowej były lekkie zawirowania, ale ostatecznie Anna Marczuk i Krzysztof Łukasiewicz również dopisali po punkcie. I partia Sebastiana, ciekawa, emocjonująca i o zmiennym przebiegu – jednak co najistotniejsze również wygrana! Zatem mecz „na czysto” – wygrywamy 6-0!

Runda 10: STMGK Strzelce Krajeńskie – Krakowski Klub Szachistów II

Dość nieoczekiwanie w meczu z outsiderem rozgrywek przeżywaliśmy bardzo trudne momenty. Choć po błyskawicznej partii Julii Surpety szybko zrobiło się 2-0, to mecz wyjątkowo się nam nie układał. Kiedy nieoczekiwanie przegrał Szymek Wiszniewski, było już 3-1, ale na pozostałych szachownicach sprawy nie wyglądały znakomicie. Po przegranej Mateusza Roga nasze oczy skierowały się w stronę Klaudii Bar, która miała remisową końcówkę, ale rywal miał kilka szans na złapanie inicjatywy. I choć trener rywali liczył, że może jeszcze uda się tę obronę Klaudii przełamać, to chyba sam jej przeciwnik w to nie wierzył i po kilkudziesięciu ruchach poświęconych na przestawianie figur, ostatecznie podpisaliśmy zwycięski remis.

Dzień 9

Runda 9: Krakowski Klub Szachistów – LKS GCKiP Czarna

Choć mecz z Czarną był pojedynkiem o stawkę (walka toczyła się o wygranie ligi), to jednak emocji w nim za wiele nie było. Trzeba przyznać, że rywale rozegrali świetny mecz, a nam z kolei nie wychodziło w zasadzie nic. Mniejsza o szczegóły, zasłużenie – choć może nieco zbyt wysoko – przegrywamy w stosunku 0.5-5.5. Zawodnikom z Czarnej należą się gratulacje za wygranie ligi, a nam pozostaje wiara w to, że za rok – już w ekstralidze – przyjdzie czas na rewanż.

Runda 11: Krakowski Klub Szachistów II – Adamietz Strzelce Opolskie

Od początku ligi nasi zawodnicy grali naprawdę świetny turniej. I choć cały czas balansowaliśmy wokół poprzeczki wskazującej drużyny pozostające w lidze, to trzeba powiedzieć, że postawa naszej młodzieży imponowała. I właśnie teraz – w ostatniej rundzie turnieju – miało się okazać, czy czas spędzony w Szczyrku pod względem sportowym nie będzie stracony. Sytuacja była mocno zagmatwana. Marząc o szachowym raju, obie drużyny musiały wygrać. Remis dawał niepewność, przy czym dla naszej drużyny owa niepewność była bardzo duża, a przegrana była równoznaczna ze spadkiem.

I w tej sytuacji już po kilku minutach było jasne, że mecz zaczyna się od wyniku 0-1. Niestety Julia Surpeta niespodzianką w debiucie zaskoczyła głównie siebie i misterny plan zneutralizowania bardzo silnej rywalki bardzo szybko zakończył się niepowodzeniem. Dość szybko w kłopoty wpadł Jakub Owoc, a tuż po debiucie było jasne, że przegra również Klaudia Bar. Czyżby spadek? Trochę humory poprawiała nam świadomość, że dobrze stanął Mateusz Róg, a dużą przewagę w przestrzeni uzyskała Emilia Pawlak. Tyle, że mecz wydawał się już ciężki do wygrania…

Na szczęście bogini Caissa, zwykle przypatrująca się zmaganiom naszej pierwszej drużyny, postanowiła zerknąć w naszą stronę… Z ogromnych tarapatów wykaraskuje się Jakub Owoc, który już musi tylko zremisować nieco gorszą końcówkę, Emilia Pawlak łatwo dostaje przewagę materialną, którą bez mrugnięcia okiem błyskawicznie realizuje, a Karol Armuła przechodzi do lepszej pionkówki, którą bez większych problemów wygrywa.

Po trzech godzinach gry jest 2-2 i mamy dwie partie. Mateusz przechodzi przez trudne momenty i łapie inicjatywę, ale Jakub postanawia grać od ręki i najpierw wybiera zły plan obrony, a później… podstawia figurę(!) Zatem wydaje się, że walczymy już tylko o remis meczowy i zadanie wcale nie wygląda na proste. Mateusz gra jak z nut i szanse na jego wygraną robią się coraz większe, a na szachownicy Kuby dzieją się cuda. Rywal święci figurę na g7, która… jest podstawką w każdej wersji. Jakub nie ma wyjścia – bije wieżę i jest jasne – tutaj będzie remis. Mamy więc wynik 2.5-2.5 i zaczynamy patrzeć na wyniki innych meczy. Jest nerwowo, bo w zasadzie wszystkie mecze układają się dla nas niekorzystnie. Mateusz musi więc próbować wygrywać i próbuje… Kiedy okazuje się, że Urania Krosno nie przegra swojego meczu, mamy już wiedzę, że Mateusz może już remisować. Ale teraz już nie warto, nasz zawodnik przechodzi do skoczkówki, którą tylko trzeba sprawnie zrealizować. I mimo gry już tylko na dodawanym czasie realizuje przewagę wręcz koncertowo. Gdy przeciwnik w geście rozpaczy poświęca skoczka, liczymy raz jeszcze – Mateusz obroni pionka b6, więc wygramy ten mecz! Ulga, zmęczenie, ale przede wszystkim wielkie szczęście – utrzymujemy się w lidze centralnej!!!

* * * * *

Rodziców naszych zawodników prosimy o uzupełnienie dokumentów w załączniku i spakowanie ich na wyjazd.

upoważnienie

* * * * *

 

 


X