Wciąż w ekstralidze! Ligi juniorskie AD. 2015 za nami!


Przełom lipca i sierpnia to tradycyjny termin lig juniorskich. Nie inaczej było i w tym roku. Po raz kolejny w rozgrywkach centralnych reprezentowały nas dwie drużyny: pierwszy zespół w ekstralidze (Dominik Marczuk, Sebastian Gołda, Patryk Korcyl, Krzysztof Szczurek, Anna Marczuk i Emilia Dyląg – trener Andrzej Gbyl) oraz rezerwy w II lidze (Mateusz Róg, Rajmund Flach, Radek Peszkowski, Karol Armuła, Julia Surpeta i Emilia Pawlak – trener Paweł Mroziński).

Dodatkowo miłośnicy talentu Kaśki Jędrochy trzymali kciuki za pierwszoligową drużynę MKS MOS Wieliczka.

Oj, działo się działo!

EKSTRALIGA JUNIORÓW

Od samego początku zawodów nasze cele były jasno określone – chcieliśmy utrzymać się w elicie, czyli zająć przynajmniej ósme miejsce. Zadanie, choć wcale nie takie proste, nie wydawało się celem nie do osiągnięcia. Ale po kolei…

Zawody drużynowe, a na dodatek te rozgrywane systemem kołowym, wymuszają dużą mobilizację. Łatwych rywali nie ma, a w przypadku drużyn z dolnej części tabeli trzeba być cierpliwym i z optymizmem czekać na właściwe mecze do wygrania. Tak było i w naszym przypadku. Od samego początku wiedzieliśmy, że kluczowe będą rundy 5-7 i właśnie wówczas mieliśmy sobie zapewnić utrzymanie. Trzeba było jednak wytrzymać trudny start…

Nasza drużyna rozpoczęła od wysokiego „C” – pojedynku z aktualnym Drużynowym Mistrzem Polski Juniorów – zespołem MUKS Stoczek 45 Białystok. Pojedynek był bardzo trudny i niestety przekonaliśmy się, że do optymalnej formy było nam daleko. Po niezbyt udanych partiach udało nam się zapunktować na szachownicach kobiecych – swoje partie zremisowały Ania Marczuk i Emilia Dyląg.

W drugiej rundzie spotkaliśmy się z utytułowanym MKSz Rybnik. Rywale mieli cen podobny do naszego, więc de facto walczyliśmy o „cztery punkty”. Pojedynek zaczął się dla nas dobrze, bardzo dobrze grały nasze dziewczęta, a na pozostałych szachownicach też wszystko wyglądało nieźle. Na porażkę Patryka bardzo dobrze zareagowali pozostali młodsi juniorzy: najpierw atakiem pionowym na liniach „e” i „f” o wyniku partii przesądził Krzysiek Szczurek, a chwilę później bardzo ładnie swoją partię zakończyła Emilia Dyląg.

Wszystko było w rękach juniorów starszych. Niestety w grze środkowej nieco pogubiła się Ania Marczuk, która najpierw straciła dużą przewagę, a później mało zdecydowaną grą w końcówce uzyskała remis. Dodajmy remis dający szansę na wygranie meczu, bo zarówno Sebastian Gołda, jak i Dominik Marczuk stali dobrze. Niestety presji gry z dużo lepszym rywalem nie wytrzymał Sebastian. Choć stał nieco gorzej, to pozycja była stosunkowo prosta do zremisowania. Wystarczyło nic nie robić… W obliczu dużego niedoczasu nie było to jednak łatwe i remis udało się podpisać tylko Dominikowi. Mecz zakończył się remisem, a nam pozostał lekki niedosyt.

Rundy III i IV były dla nas zderzeniem z brutalną rzeczywistością. Najpierw szans nam nie dał faworyzowany zespół z Wrocławia, a w kolejnym meczu bez historii gładko przegraliśmy z późniejszym Mistrzem Polski – UKS Rodłem Opole.

Po tych czterech ciosach nie grało się nam lekko, ale wiedzieliśmy, że właśnie teraz zaczyna się dla nas turniej. Na początek (w piątej partii) los nam przydzielił drużynę Stilonu Gorzów Wielkopolski. Choć jeszcze nie wszystko było udane, to zobaczyliśmy promyczek nadziei. Pięknie zagrała Emilia Dyląg, a ładną, zaciętą i przede wszystkim wygraną partię zanotował Krzysiek Szczurek. Choć mecz przegraliśmy, to przed kluczowymi meczami można było liczyć na sukces.

I stało się, drużyna obudziła się we właściwym momencie. Nagle w zasadzie wszyscy odzyskali pewność siebie i pozycje na poszczególnych szachownicach w meczu z LKCiP Czarna dawały powody do optymizmu. Zaczęli punktować Ci, którym dotąd nie szło. Z liderem rywali rozprawił się Sebastian Gołda, a Patryk Korcyl po bardzo udanej partii zremisował swój pojedynek. Musiało być dobrze i było dobrze. Pierwszą naprawdę dobrą partię w turnieju zagrał Dominik, punktowali też pozostali nasi gracze i mecz o wszystko wygrywamy bardzo wysoko, w stosunku 5:1.

Siódmy mecz miał dodatkowy smaczek. Nie dość, że liczyliśmy na kolejną wygraną, to na dodatek czekały nas derby z UKS Hetmanem Koronnym Trzebinia! Pierwszą partię po bardzo ciekawym pojedynku wygrał Patryk Korcyl. Wkrótce wygrali również Krzysiek Szczurek i Emilia Dyląg i w tej sytuacji zwycięski remis podpisała Ania Marczuk. Było już jasne, że mecz wygramy, ale wciąż liczyliśmy na bardziej okazały wynik. Nie przeliczyliśmy się, bowiem pewnie zwyciężył Dominik, a remisem swoją partię zakończył Sebastian. Drugie 5:1 oznaczało, że utrzymanie jest pewne i mogliśmy już grać spokojnie…

W przedostatnim pojedynku zmierzyliśmy się z Hetmanem Katowice. Rywale liczyli na łatwe zwycięstwo, które było im potrzebne do zdobycia medalu, ale okazało się, że to nie takie proste. Wygrali Krzysiek i Emilia, a pomimo porażek kolejnej trójki, przy szachownicy do końca siedział Dominik Marczuk. Partia była niezwykle zacięta, a szanse na zwycięstwo były raz mniejsze a raz większe. I kiedy już wydawało się, że partia nie jest do wygrania, nasz zawodnik pokazał pełnię swoich umiejętności i zremisował nam mecz  😉

Apetyty na zrobienie niespodziankę mieliśmy również w ostatniej rundzie. Niestety w tym roku Polonia Warszawa była za silna. Wygrał tylko Dominik, który w miniaturce odprawił rywala i pokazał, że druga połowa turnieju należała do niego. Wynik na 1.5:4.5 po ciekawej partii ustalił Krzysiek, który również do bardziej udanych zaliczy drugą połowę ligi. Niestety pięknego turnieju Emilii nie udało się podsumować normą kandydacką – choć wystarczał remis, rywalka po prostu była za silna…

Podsumowując, zajęliśmy ósme miejsce, a to oznacza, że cel główny (utrzymanie w ekstralidze) został w zasadzie bez problemu osiągnięty. Jeśli chodzi o zdobycze indywidualne, to w tym roku sztuka znalezienia się na podium udała się tylko Dominikowi – był trzeci na pierwszej szachownicy.

Laurki indywidualne:

  • Dominik Marczuk (5.5 z 9) w trakcie ligi zagrał tak jakby dwa turnieje. Pierwsza część była ciężka, jakoś nic się nie składało, a przede wszystkim brakowało punktów w partiach zdecydowanie w zasięgu naszego zawodnika. Wszystko zmieniło się od szóstej rundy. Cztery kolejne wygrane nie były przypadkowe – w końcu widzieliśmy Dominika w formie. Perłą w koronie była na pewno partia z Łukaszem Jarmułą, w której nasz wychowanek pokazał, do czego powinni dążyć jego następcy. Z pewością Dominika w przyszłym roku będzie nam brakowało.
  • Występ Sebastiana Gołdy (1.5 z 9) pozostawił po sobie mieszane odczucia. O ile Sebastian ustawiał znakomite pozycje z faworytami i dawał nam nadzieję na niespodziewane punkty, to w niezrozumiałych niedoczasach wszystko się niestety sypało. Na szczęście w kluczowych momentach nasz zawodnik poradził sobie z niedoczasową chorobą i był „wartością dodaną” w meczach zapewniających nam utrzymanie.
  • Bardzo trudny turniej zagrał Patryk Korcyl (1.5 z 9). Było jasne, że z rywalami na tym poziomie o punkty będzie mu bardzo ciężko i choćby dlatego cieszyliśmy się z każdej jego dobrej partii. Z pewnością Patryk pomógł nam w meczu z Trzebinią (trochę niespodziewanie wygrał jako pierwszy), a do tego był dobrym duchem drużyny, co w rozgrywkach drużynowych jest bardzo ważne.
  • Nie do końca udany występ zaliczył Krzysiek Szczurek (5 z 9). Na początku dawało się wyczuć nerwowość w jego grze, ale wiele zmieniła partia piątej rundy. Później wrócił Krzysiek, którego znamy i przede wszystkim w najważniejszych meczach o utrzymanie mogliśmy na niego liczyć.
  • Ania Marczuk (3.5 z 9) zdecydowanie nie trafiła z formą na tę ligę. O jej przydatności do drużyny przekonaliśmy się już nie raz (choćby złote medale na szachownicy w 2013 i 2014 roku), ale w Ustroniu wyraźnie los jej nie sprzyjał. Za rok będzie okazja do rewanżu 🙂
  • Największym zaskoczeniem był dla nas występ Emilii Dyląg (6 z 9). Wiedzieliśmy, że 11-latka z Trzebini grać w szachy potrafi, ale jej wejście do naszej drużyny było iście królewskie. Do pełnego sukcesu brakło chyba tylko normy kandydackiej. Ale w takiej formie normy padną już wkrótce…
serwis internetowy Ekstraligi Juniorów

II LIGA JUNIORÓW

Nasza rezerwowa drużyna została rozstawiona z 29 numerem startowym i w Iwoniczu miała przede wszystkim zbierać doświadczenie. A doświadczenia były trudne. Graliśmy młodą, niedoświadczoną drużyną i pomimo wielu szans, o punkty było naprawdę bardzo ciężko. Udało się nam wygrać dwa mecze: z ChTS Chorzów i Sandecją Nowy Sącz, a w kolejnych kilku byliśmy o krok… Z pewnością dużym pozytywem był występ Karola Armuły, ale przede wszystkim była to dla nas wielka lekcja szachów drużynowych, która liczymy przyda się naszym zawodnikom w przyszłości.

Na tę chwilę czeka nas występ w III lidze. Zobaczymy – może uda się wrócić na szczebel ogólnopolski już za rok!

serwis internetowy II ligi juniorów

Galeria:


X